Kwitnienie roślin

Turystyka Tak jak w przypadku obserwacji Fitterów nad kwitnieniem roślin, w większości prac zamieszczonych w IPCC nikt nie próbował ustalić, czy zmiany były lub będą szkodliwe. Niemniej Alastair Fitter jest przekonany, że niekorzystne przemiany są nieuchronne: „Samo przesunięcie terminu kwitnienia roślin jest stosunkowo nieszkodliwe. Ale jeśli z tego powodu mają wyginąć inne organizmy, to zmienia postać rzeczy. A to może być następny etap”. Niewielu badaczy podejmuje wyzwanie i stara się dociec, czy globalne ocieplenie ma niekorzystny wpływ na zależności między roślinami a zwierzętami zasiedlającymi ten sam ekosystem. Z badań wynika, że w niektórych przypadkach ponure proroctwo Fittera już się urzeczywistnia: wskutek wzrostu temperatury ulegają rozerwaniu łańcuchy pokarmowe i niektóre organizmy nie są w stanie żyć w dotychczas zamieszkiwanym środowisku. Co najmniej w jednym przypadku badacz przewiduje, że w wyniku globalnego ocieplenia zginie w całym regionie w ciągu 15 lat jeden lokalny gatunek. Wprawdzie nie ma na razie wystarczających danych potwierdzających fakt załamywania się ekosystemów, jednak wyniki badań już świadczą o takiej niepokojącej tendencji.

W NIEWIELKIM POMIESZCZENIU Holenderskiego Instytutu Ekologii niedaleko Arnhem Marcel E. Visser, dyrektor Zakładu Biologii Populacyjnej Zwierząt, nurkuje pod stół skrada się do małego ptaka, który wleciał do pokoju przez otwarte okno. Ale nim zdoła go schwytać lub wypłoszyć, wystraszone zwierzę czmycha z pokoju. Intruz, zbiegiem okoliczności, to sikora bogatka, obiekt długotrwałych badań, którymi kieruje Visser. Ich celem nie było zajmowanie się globalnym ociepleniem. Zamiarem poprzedników Vissera, rozpoczynających badania w latach pięćdziesiątych, było poznanie populacji tego gatunku ptaka. Ale pod przewodnictwem Vissera badania te stały się jednymi z niewielu na świecie oceniającymi łączny wpływ globalnego ocieplenia na łańcuchy pokarmowe. W Parku Narodowym De Hoge Veluwe w kwietniu i maju bogatki przystępują corocznie do lęgów. W tym samym czasie również Visser odprawia swój własny „wiosenny rytuał”: monitoruje ptaki i ich potomstwo.

Wraz z zespołem asystentów notuje aktywność i stan zdrowia każdej pary zamieszkującej jedną z około 400 drewnianych budek lęgowych znajdujących się na terenie parku. Któregoś ranka, w połowie maja, ornitolog wsiada na żółty rower i z krótką aluminiową drabiną na ramieniu rusza po parkowych ścieżkach. Po kilku minutach pedałowania stawia rower nieopodal budki lęgowej zawieszonej na strzelistym dębie. Wspina się na drabinę, zakłada metalową pułapkę w budce i czeka w pobliżu. Po kilku chwilach łapie się jedna z dwóch dorosłych sikor, które tu gniazdują. Visser ostrożnie otwiera pułapkę i wydostaje z niej ptaka. Ma on oliwkowy grzbiet, czarnobiałą głowę, bladożółtą pierś z czarną pręgą i waży mniej więcej tyle, ile bateryjka AA. Delikatnie unieruchamia mu głowę między palcem wskazującym a środkowym i linijką robi kilka pomiarów. Następnie waży sikorę w papierowej torebce. Tysiące takich zebranych w ciągu sezonu danych są podstawowym materiałem statystycznym w badaniach Vissera. Wraz ze współpracownikami odwiedza każdą budkę raz w tygodniu (z wyjątkiem okresu wylęgu, a potem wychowu piskląt wówczas kontrole przeprowadza codziennie).


Tagi: rośliny, flora, rower
Katalog podstron